Resident Evil 5
autor/dodał: Bartosz Woldański | dodano: 06.01.2010
- ilość odsłon: 32898
- ilość komentarzy: 0
Wprowadzenie
Pół roku. Tyle przyszło czekać nam na konwersję kolejnej części Resident Evil - jednej z najlepszych serii wprost od Capcomu. Gra cechowała się odmiennym klimatem, odbiegającym od poprzednich odsłon - zamiast wszędobylskiej szarości, ponurych, spowitych mrokiem lokacji, znaleźliśmy się w skąpanej słońcem Afryce z żywszymi krajobrazami. Ale przede wszystkim - poszczycić mogła się świetnym trybem kooperacji.
Nie uszło też uwadze graczy, że mieliśmy do czynienia po prostu z ulepszoną „czwóreczką”, która święciła triumfy na konsolach (za najlepszą wersję uważano tę na zapomnianego Gamecube’a), a na pecetach odstraszała nawet fanów cyklu. Dlatego, że konwersja Capcomowi, który od początku swego istnienia tworzył (i nadal tworzy) w głównej mierze tytuły stricte konsolowe, niezbyt wyszła, eufemistycznie to ujmując. Nie tylko odbiegała od przyzwoitego poziomu pod względem wyglądu, ale również mocno odstawały inne elementy, jak interfejs czy sterowanie. W „gołą” wersję trudno było w ogóle grać, a co dopiero mówić o czerpaniu z niej przyjemności.
Ale te lata minęły (wszystko wskazuje, że bezpowrotnie). Porty takich gier jak Devil May Cry 3, Onimusha 3 czy właśnie Resident Evil 4, czyli spędzające sen z powiek, powinny już odejść w niepamięć. Capcom nie tylko nie poddał się dość mocnej krytyce, ale wreszcie docenił możliwości pecetów i zaczął wydawać konwersje swoich najgłośniejszych tytułów z niesamowitą dbałością o detale. Po m.in. czwartych „Płaczącym diable” i „Ulicznym wojowniku” przyszedł czas na piątego Residenta. Opłacało się czekać.
Mimo że zrezygnowano z popularnego niegdyś podzielonego ekranu podczas rozgrywki kooperacyjnej , to cała reszta uległa poprawie. Podniesiono standardowo rozdzielczość i jakość tekstur, dodano obsługę DX10, należycie dostosowano sterowanie i interfejs do „blaszaków”, a także wzbogacono odblokowujący się po skończeniu gry tryb Najemnicy. Nawet konsolowy system zapisu nie drażni (tzw. checkpointy występują nader często). Jednym słowem – konwersja niemal doskonała.
- dodaj komentarz (0)
- do ulubionych
- poleć znajomemu
-
oceń artykuł:
5/5









