Tom Clancy's End War
autor/dodał: Mateusz Kiszło | dodano: 23.08.2009
- ilość odsłon: 28897
- ilość komentarzy: 0
Wprowadzenie
Rok 2020 - świat staje w obliczu trzeciej z kolei wojny światowej. Co ciekawe, miast klasycznie dwóch stron konfliktu, utworzyły się trzy: Stany Zjednoczone, państwa Europy [nareszcie odkryły drzemiący w nich potencjał], oraz... Rosja. Co prawda spodziewałbym się raczej koalicji wschodniej, ale patrząc na resztę scenariusza [a raczej ziejące w nim dziury] jestem skłonny przebaczyć takie drobnostki.

Powiedzmy tylko, że ludzkość nie potrafiła wyciągnąć stosownych wnioski z historii, i czuła się niejako w obowiązku wszcząć kolejną; naturalnie katalizatorem okaże się ropa, a w tle pojawią się terroryści - słowem, tak jak na Toma Clancy’ego przystało. Tego samego, który od dawna żyje z odpłatnego użyczania nazwiska, samemu tymczasem siedząc wygodnie w fotelu i popijając whisky, podczas, gdy swe pióro użyczają w jego imieniu mało znani podwykonawcy. Lucky bastard.
Fabuła konsekwentnie lepiona jest za sprawą newsów telewizyjnych [klasycznie dla tego segmentu – rzućmy choćby okiem na Ghost Recon, Splinter Cell, czy starsze odsłony Tęczowej Szóstki], oraz służące nam informacją, rozmowne sylwetki ważnych person [sądząc po ilości gwiazdek na naramienniku]. Ot, takie ledwo strawne political fiction z naciskiem na drugi człon. Pocieszam się faktem, że to RTS, a to przecież niewdzięczny materiał na nagrodę Zajdla. Z czasem dojdzie do wytypowania jednego, czarnego charakteru, który widać pragnie rewanżu za zimną wojnę. Za dużo zdradziłem? Nie przejmuj się, i tak z czasem sam zacząłbyś przewijać kolejne scenki, skupiając się na właściwej rozgrywce.
- dodaj komentarz (0)
- do ulubionych
- poleć znajomemu
-
oceń artykuł:
5/5







